Rajdy

Terminy Rajdów w Stylu Western na rok 2010

Zasady uczestnictwa

Aby zapisać sie na rajd należy wypełnić i przesłać na adres korneusz@wp.pl deklaracje uczestnictwa, oraz wpłacić zaliczkę w wysokości 150 zł na konto:


Czym jest rajd konny ? – Zobacz Film

Najważniejszy jest koń. Jeśli pada deszcz, przykrywasz swoją płachtą konia, zostajesz na deszczu, skrywasz się pod plandeką towarzyszy. Pilnujesz wierzchowców, ogniska, wyklinasz odciski i otarcia, które po kilku dniach przestajesz czuć. Przywykasz do rytmu podróży. Żeby wziąćś udział w rajdzie turystycznym musisz być prawdziwym jeźdźcem, nie tylko pasażerem konia na padoku. Powinieneś oporządzać konia: łącznie z pielęgnacją, siodłaniem, dawać sobie radę w trudnych warunkach: kiedy pada deszcz, gdy koń się spłoszy, kiedy trzeba trzymać nocną wartę, gdy musisz iść trzymając konia “w ręku”, i tak dalej. Jeździec musi być osobą zaprawioną w długich przejażdżkach konnych. Nie wystarczy godzina na ujeżdżalni od czasu do czasu. Konieczne są wielogodzinne jazdy w teren. No i umiejętność obchodzenia się z rzędem końskim, odmiennym niż sportowy. Prawdopodobnie dostaniesz siodło typu wojskowego, kulbakę – znacznie twardsze, pozwalające na objuczenie się bagażem.
Rajd to współgranie z koniem, a nie typowa jednodniowa przejażdżka dla Pana z brzuszkiem, któremu wydaje się, że umie jeździć. Musisz konia szanować, pokochać, bo to twoje “być albo nie być”. Jeśli koniowi stanie się coś z powodu niedopatrzenia, np. nie wyczyściłeś mu kopyt, to będziesz go prowadził za uzdę przez parę najbliższych dni. Zastęp porusza się normalnym tempem – więc czasami musisz biec. Słabsi ruszają najpierw na rajdy krótsze: jedno-, dwu-, trzydniowe. Jeśli nie jesteś uciążliwy dla innych, dla konia, dla siebie, nie męczysz się zbyt szybko – jedziesz na dłuższe wyprawy.

Ekwipunek, który weźmiesz z sobą na rajd to mniej więcej jedna czwarta bagażu na wycieczkę górska. Na pewno przyda ci się manierka z wodą, niezbędnik, latarka no i oczywiście nóż, który przydaje się w sytuacjach awaryjnych- odcięcia spłoszonego konia z uwięzi, gdy nie masz czasu na jej rozplątywanie. Do tego pałatka, wojskowa peleryna, lub cos, co ochroni cię przed deszczem w czasie jazdy. Do nakrywania końskiego grzbietu derki i koce, które podczas drogi są zwinięte pod siodłem i służą jako czapraki. No i jeszcze kociołek do gotowania, apteczka i żelazna porcja żywności. Posiłek zjesz po drodze – zapasy możesz uzupełnić, przejeżdżając przez wioskę lub miasteczko. Nie musisz być żadnym Rambo. Wystarczy ze zignorujesz niewygody i zaśniesz z kocem i skórzanym siodłem pod głową.Weź sprzęt , taki którego ci nie szkoda. Niekoniecznie modny i drogi. Uczestnik rajdu to taki dobrze wytrenowany harcerz – niekoniecznie ubrany w groteskowe ciuchy, polary, ze wspaniałymi gadżetami, które spłoną w ognisku. Nie warto brać butów, które w czasie suszenia z powodu jednej iskry zamienia się w sandały. Bo rajd to ogień – koce i inne rzeczy suszymy przy ognisku. Posiłki też jemy przy ognisku – nie bierzemy żadnych kuchenek.

A więc rajd. Najpierw odprawa: przypomnienie zasad bezpieczeństwa, szyk, trasa, wyznaczanie funkcji, na przykład odpowiedzialnego za pojenie koni. Wspólna kolacja. Potem pobudka, karmienie i czyszczenie zwierząt. Musisz przytroczyć ekwipunek, nie wolno ci obciążać kręgosłupa konia. Sprawdzasz rząd – drugi, trzeci raz. Ruszacie w drogę, spokojnie, trochę stępem, czasem kłusem, niewielkie odcinki przy dobrej nawierzchni galopem ( konia nuży jednostajne tępo – rytm trzeba często zmieniać ). Nie obciążaj stawów, ścięgien konia (pamiętaj, prócz jeźdźca, siodła, koń niesie jeszcze ekwipunek: pałatkę, pięć kilogramów owsa, śpiwór, dwie wypchane sakwy: razem – dodatkowe 30 kilogramów). Trzy, cztery godziny jazdy, postój, prostujesz kości, poisz wierzchowca. Musisz go rozsiodłać, sprawdzić grzbiet, czy nie ma odparzeń, odgnieceń. A potem znów w drogę. I tak do wieczora. Dziesięć godzin w siodle.

Rajd Western Zachodzi słońce, zaczyna się poszukiwanie miejsca na nocleg – musi być przestrzeń na obozowisko i źródło wody. Postój – nikt nie myśli jeszcze o spoczynku. Trzeba konie napoić, kiedy ugaszą pragnienie i wyschną, zadać owsa. Potem czyszczenie terenu, rozkładanie obozu, przygotowywanie ogniska. Mało alkoholu – ułańska fantazja nie może być podchmielona, bo opiekujesz się koniem i jesteś za niego odpowiedzialny. A więc w grę wchodzi tylko piwo, czy dwa dziennie podczas drogi. Czasem przy ognisku łyk z piersiówki W nocy pilnujesz zwierząt. Wierzchowce reagują na wszystko: na szczekanie, psa, wiatr, samochód, nocne zwierzęta. £awo się płoszą. Stąd trzygodzinne noce dyżury. Wachta dogląda koni, pilnuje ogniska, zbiera chrust. Kiedy schodzisz z dyżuru witasz zmienników kubkiem kawy.

Sen, pobudka i znowu w drogę. Wiją się polne drogi, mijacie wzgórza, doliny, pola, lasy, zboża… Kolejny dzień drogi. Jedziesz, krzepniesz, nabierasz siły. Uczysz się wytrwałości i powolnej podróży. Polska polnych dróg, pól, i lasów wygląda zupełnie inaczej, niż ta widziana zza okien samochodu, przydrożnych knajp, dużych miast czy kineskopu telewizora. Uspokajasz się, odpoczywasz, zaczynasz inaczej rozmawiać z ludźmi. Mijają dni … trwa wędrówka. Wędrówka, której nie dadzą ci biura turystyczne i której nie znajdziesz spacerując po “sopockim molo”.

Napisane przez kornel w 22 lutego 2009  

Comments are closed.


 Prawa Autorskie © 2007 Górska Turystyka Konna - OVERO
 Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Code & Design © 2007 by

WESTERN